Na malowniczym Ostrówku, gdzie nurt Odry leniwie opływa staromiejskie serce Koźla, dumnie wznosi się ceglana bryła, która przetrwała oblężenia podczas wojen napoleońskich, pruskie reformy i kaprysy historii. Dziś ten unikalny świadek czasów, gdy o potędze miast decydowały grube mury, szuka kogoś, kto dopisze mu kolejny rozdział. – Mam nadzieję, że znajdzie się osoba z pomysłem, pasją i wizją, bo to miejsce po prostu na to zasługuje – mówi Marian Saska, właściciel zabytkowej fortecy na wyspie w Kędzierzynie-Koźlu.
***
„Patrz, jaka nieruchomość!” to cykl, w którym opisujemy najbardziej zaskakujące ogłoszenia pojawiające się w naszym portalu. Będziemy w nim odkrywać dla Was mniej znaną stronę rynku nieruchomości. Czasami będzie to zapomniany budynek sprzed setek lat, czasami perełka architektury czy supernowoczesny dom prawie jak z filmu science fiction. Zawsze będzie jednak nietypowo.
***
W 1750 r. Europa była placem budowy gigantycznych systemów obronnych. Fryderyk II Wielki, król Prus, doskonale rozumiał też strategiczne znaczenie Koźla. To właśnie wtedy, włączony w kompleks Reduty na Ostrówku, powstał obiekt, który miał swój udział w zabezpieczeniu obecnego Kędzierzyna-Koźla, Śląska oraz dolnej części Odry.
Forteca na wyspie, wzniesiona na planie podkowy z charakterystycznym półokrągłym ryzalitem, od początku miała budzić respekt. Jej parter, ukryty w masywnych, ceglanych sklepieniach, do dziś nosi ślady swojej pierwotnej funkcji. Poziome otwory strzelnicze przypominają, że niegdyś była to kluczowa wartownia numer 2, strzegąca dostępu do prawobrzeżnych fortyfikacji Twierdzy Koźle. Grubość murów, sięgająca miejscami metra, dawała stacjonującym tu żołnierzom poczucie absolutnego bezpieczeństwa.
Zabytkowa forteca na wyspie w Kędzierzynie-Koźlu szuka właściciela
Współczesna historia fortecy zaczęła się – nieco przypadkowo – dwie dekady temu. Marian Saska, obecny właściciel, natrafił na ogłoszenie o sprzedaży zabytkowego budynku na wyspie. – Jestem właścicielem rezydencji od 20 lat – mówi Marian Saska w rozmowie z portalem Nieruchomosci-online.pl, gdzie pojawiło się to nietypowe ogłoszenie.
I wspomina: – Ówczesna Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa sprzedawała tę nieruchomość. Kiedy ją kupiliśmy, stan był opłakany. Szyby powybijane, drzwi wyłamane. Wiadomo, co dzieje się z opuszczonymi budynkami. Postanowiliśmy po prostu tam zamieszkać, by powstrzymać dalszą dewastację. I to zadziałało. Problemy się skończyły, a zaczęło się życie w niezwykłym miejscu.
Choć pierwotne plany stworzenia hotelu nie doszły do skutku, pan Marian nie poddał się i sukcesywnie remontował obiekt własnymi siłami. – Tu mieszka się fantastycznie – podkreśla. – Cisza, spokój, zieleń. Żadnych myszy, żadnej wilgoci. W podziemiach urządziliśmy pomieszczenia do kursu spawania, ponieważ prowadziliśmy rodzinnie domy szkolenia zawodowego. Często gościliśmy tu nauczycieli prowadzących kursy i każdy wyjeżdżał zachwycony atmosferą tego miejsca. To było dobre 20 lat.
Jak słyszymy, walorem tego miejsca jest również okolica. – Sama wyspa stanowi spokojną enklawę, na której znajdują się stadnina koni, przystań rzeczna z wypożyczalnią kajaków oraz zabytkowa zabudowa. Kilkanaście kilometrów od nas jest Góra św. Anny, do Gliwic jest 30 km. A przede wszystkim można tu odpocząć. Chciałbym zatrzymać ten obiekt, ale człowiek jest coraz starszy, dzieci też mają na siebie własny plan, stąd decyzja o sprzedaży – mówi Marian Saska portali Nieruchomosci-online.pl.
Położona na malowniczej wyspie zabytkowa forteca jest częścią Starego Miasta. W sąsiedztwie zlokalizowane są szkoły, urzędy oraz liczne punkty handlowo-usługowe. Nieruchomość wyróżnia się oczywiście wyjątkowym położeniem – bezpośrednio nad Odrą, z widokiem na rzekę i dostępem do terenów rekreacyjnych. W bliskiej odległości znajdują się również Zamek Piastów Kozielskich, Muzeum Ziemi Kozielskiej czy gotycki kościół św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej. – Ta lokalizacja oferuje doskonałe warunki do prowadzenia działalności gospodarczej, turystycznej czy kulturalnej – mówi właściciel.
Kilkadziesiąt pomieszczeń na prawie 800 mkw.
Pan Marian z rodziną nie mieszkają na całych blisko 800 mkw. fortecy. – Zajmujemy około 150 mkw. Kolejne 150 mkw. jest przeznaczone dla gości. Można powiedzieć, że jedna trzecia jest w tej chwili gotowa do zamieszkania – opowiada nasz rozmówca.
Wystawiona za 1 mln 430 tys. zł nieruchomość zbudowana z cegły ma 784 mkw. Składa się na nią kilkadziesiąt pomieszczeń na dwóch piętrach. Budynek stoi na działce o powierzchni 2516 mkw. i składa się z czterech kondygnacji. Parter (przyziemie) o powierzchni 166,29 mkw. obecnie pełni funkcję zaplecza technicznego, z możliwą adaptacją na część gastronomiczną.
Na pierwszym piętrze znajduje się obecnie gotowe do zamieszkania mieszkanie, składające się z 3 pokoi, 2 łazienek, kuchni, a także kilka kolejnych pokoi możliwych do adaptacji (każdy z własną łazienką). Na drugim piętrze znajduje się kolejne mieszkanie, składające się z 4 pokoi, kuchni i łazienki oraz kilka kolejnych pokoi możliwych do adaptacji (każdy z własną łazienką). Zaadaptować można również strych o powierzchni 123,61 mkw. Grubość murów wynosi między 70 a 100 cm, a wysokość pomieszczeń – 2,7 m.
Echo historii w murach z czerwonej cegły
Wyspa, na której znajduje się forteca, uchodzi za najpiękniejszy zakątek Kędzierzyna-Koźla. Jak już wspomnieliśmy, nieruchomość jest częścią miejskiej twierdzy. Pierwsi utworzyli ją Austriacy w 1739 r. I chociaż wokół całego miasta wybudowano wówczas umocnienia ziemne w kształcie gwiazdy ośmioramiennej, prac budowalnych nie ukończono.
W 1741 r., podczas wojny o sukcesję austriacką, Koźle zostało zajęte przez wojska pruskie. Dwa lata później postanowiono wybudować nową twierdzę. W mieście powołano wojskowy garnizon i wyburzono austriackie fortyfikacje, a w ich miejscu rozpoczęto budowę nowych. Około 1750 r. powstała też główna bohaterka tej opowieści. Król Prus Fryderyk II Wielki w latach 1746-1754 osobiście doglądał budowy fortyfikacji – dodajmy, że projekt był jednym z najnowocześniejszych w tamtych czasach. Twierdza z fortecą przetrwała największe oblężenie – w 1807 r. podczas wojen napoleońskich. Wojska francuskie, bawarskie i wirtemberskie przez blisko pół roku bezskutecznie oblegały miasto. W 1873 r. rozpoczęła się likwidacja kozielskiej twierdzy, co było punktem zwrotnym w rozwoju gospodarczym miasta.
Półkolista forteca wchodziła w skład fortyfikacji prawobrzeżnych twierdzy. – Mieszkali tu oficerowie. W budynku naprzeciwko mieścił się sztab, więc w razie ataku mogli się bronić. Obok były stajnie i nieistniejąca już Reduta Orla, również ważny punkt obronny miasta. Prawdopodobnie cała wyspa ma sieć podziemnych korytarzy, którymi dostarczano proch i amunicję – tłumaczy pan Marian.
Jak czytamy na stronie urzędu miasta, Reduta Orla powstała w 1789 r. Na jej terenie znajdowały się m.in. koszary i wojenny magazyn prochu. Z dawnej reduty pozostały jedynie fragmenty wałów z fosą. Miejscowy portal Lokalna24.pl opisywał z kolei, że w czasach, gdy forteca była częścią systemu fortyfikacji, służyła jako zaplecze dla żołnierzy i stajennych, których rekrutowano spośród mężczyzn po odbyciu służby wojskowej w pułkach konnych.
„Rezydencja znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie innych zabytkowych obiektów pamiętających czasy funkcjonowania Królewskiego Stada Ogierów, które działało na kozielskiej wyspie od 30 lipca 1876 roku. W okresie największej świetności hodowano tu nawet 330 koni” – czytamy.
I dalej: „Przy wejściu do kompleksu, po prawej stronie, znajdował się budynek administracyjny z biurami i mieszkaniami służbowymi dla dyrektora, koniuszego i rachmistrza. Od południa przylegało do niego siedem stajni, a od wschodu rozciągał się zespół jedenastu domów dla pracowników obsługi. Kadra stadniny miała status pracowników państwowych i była umundurowana na wzór wojskowy. Na fundamentach dawnych fortyfikacji powstały również ujeżdżalnia, łaźnia, kuźnia, magazyny pasz oraz stodoły”.
Jak mówi pan Marian, po II wojnie światowej cały teren z fortecą został upaństwowiony, a potem przejęła go miejscowa stadnina koni. – W fortecy mieszkało kiedyś dziesięć rodzin, w stadninie dalej były wysokiej klasy konie, później powstał nawet klub jeździecki. Ale kiedy nastała era reformy podatkowej Balcerowicza, wszystko upadło – opowiada.
Potrzeba inwestora z wizją
Co najważniejsze, nowy właściciel fortecy nie będzie musiał zaczynać od zera. Obiekt posiada prawomocne pozwolenie na budowę oraz zgodę konserwatora zabytków na realizację 12 mikroapartamentów oraz 3 większych apartamentów dwupokojowych. Część prac została już wykonana.
– Jeśli nowy nabywca będzie chciał stworzyć tu hotel, trzeba przystosować resztę pomieszczeń. Okna są drewniane, kilka par drzwi można byłoby wymienić, łazienki są także na korytarzach. Dach również zabezpieczyliśmy i nic nie przecieka. Bez problemu dałoby radę zrobić też restaurację na parterze. Cały budynek można także przeznaczyć wyłącznie na prywatną rezydencję – mówi Marian Saska w rozmowie z Nieruchomosci-online.pl.
Klaudia Czerwik-Nowrot, właścicielka Biura WGN w Orzeszu: – W naszym portfolio nie mieliśmy jeszcze fortecy. Jest to wyjątkowa nieruchomość, zarówno jeśli chodzi o historię, jak i gabaryty – kiedy pierwszy raz weszłam do tego budynku, poczułam się dosłownie jak księżniczka. Piękne korytarze, piękne schody, kilkanaście pomieszczeń i rewelacyjny stan konstrukcji. W XVIII w. obiekty były budowane porządnie, ponieważ w założeniu musiały przetrwać setki lat. To wszystko naprawdę robi wrażenie. Nie zapominajmy też o otoczeniu – forteca położona jest na wyspie, którą okala Odra, więc potencjał tego miejsca jest ogromny. Nowym nabywcą musi być wizjoner, który nie boi się wyzwań i pasjonuje się tego typu obiektami. Cena również jest bardzo korzystna. Wiadomo, że nie jest łatwo sprzedać taki obiekt, ale mieliśmy już kilka telefonów. Rozmowy trwają, zainteresowanie jest, potrzeba tylko osoby, która powie: tak, biorę to.
Sprawdź szczegóły ogłoszenia z Kędzierzyna-Koźla.
***
Czytaj poprzednią część naszego cyklu „Patrz, jaka nieruchomość!”: Dawna kopalnia









