Dodatni bilans energetyczny

Artykuł pochodzi z magazynu ESTATE

Czytaj cały numer!

Pobierz za darmo
Łukasz Bieliński

fot.: Fotografierende / pexels.com

Dopiero poniedziałek (albo inny dzień tygodnia), a Tobie znowu nie chce się iść do pracy. Wiele osób mierzy się z podobnym problemem. Skąd wziąć energię do działania, ale taką pozytywną? Bo motywowanie się wizją zmarnowanego życia czy nieopłaconych rat kredytowych bywa bardzo męczące.

Niektórzy próbują ratować się książkami lub uczestnictwem w szkoleniach motywacyjnych, prędzej czy później zauważają jednak, że tego typu podejście jest kruche i nie sprawdza się długoterminowo. Lata mijają, a energii mamy coraz mniej. Jaka jest w takim razie recepta na zaistniałą sytuację?

Mam dobrą i złą wiadomość.

Dobra jest taka, że są narzędzia i sposoby, by zarządzać swoimi emocjami tak, by chciało nam się bardziej. W tym artykule chciałbym wskazać, nad jakimi obszarami warto popracować, żeby uwolnić więcej energii do działania.

Zła jest taka, że nie ma prostych i szybkich rozwiązań, które działałyby długoterminowo. Temat jest złożony i wymaga pracy. Dlatego musisz mieć przynajmniej minimum motywacji i siły, by zacząć pracować nad swoimi emocjami. Jeśli jesteś taką osobą, to zapraszam do dalszej części artykułu.

Zarządzanie emocjami to temat złożony.

 

By zacząć pracować nad własnymi emocjami, potrzebna jest motywacja.

 

Po pierwsze – samodyscyplina

Pierwszą kwestią, którą warto sobie uświadomić, jest to, że tak naprawdę nie mamy problemu z brakiem motywacji. Problemem jest nadmiar motywacji. Portale społecznościowe, telewizja, aplikacje, gry, serwisy internetowe, znajomi zabierają każdego dnia naszą uwagę. Dlatego tak trudno skupić się na pracy, bo bez przerwy otrzymujemy z otoczenia bodźce, które motywują nas do czegoś innego niż praca.

To, co jest wyzwaniem, to wykształcenie w sobie nawyku samodyscypliny. Nie polega to jednak na atakowaniu siebie i zmuszaniu do działania – bo tego typu wewnętrzna wojna będzie wypalać energię – tylko na świadomym zarządzaniu nawykami. Jedną z dobrych strategii jest zadbanie o to, by zminimalizować w swoim otoczeniu liczbę rozpraszających bodźców, np. wyciszając powiadomienia w telefonie, usuwając ikonę Facebooka z głównego pulpitu na telefonie, zakontraktować ze znajomymi czy rodziną, co mogliby zrobić, albo czego nie robić, żeby pomóc nam skoncentrować się na pracy.

 

Wykształcenie w sobie samodyscypliny polega na świadomym zarządzaniu nawykami.

 

Inną strategią jest monitorowanie postępów – np. zaznaczanie sobie każdego dnia, czy udało nam się utrzymać skupienie w pracy przez wyznaczony sobie czas. Kolejna strategia, to przypominanie sobie w sytuacji, kiedy coś odciąga nas od pracy, np. chęć spojrzenia na Facebooka, jakie potrzeby chcemy zaspokoić w ten sposób oraz jakie potrzeby chcemy zaspokoić poprzez dalszą pracę – tak, żebyśmy dokonali świadomego wyboru zamiast automatycznej reakcji. Często przypomnienie sobie o potrzebach, które chcemy realizować za pomocą pracy, studzi nasz zapał do innych aktywności marnujących czas.

Jeszcze inną strategią jest praktykowanie samodyscypliny w innych aspektach życia, np. regularne przestrzeganie diety, sport, hobby. Sukcesy w praktykowaniu samodyscypliny w innych obszarach życia przekładają się na wzmacnianie samodyscypliny w pracy.

Po drugie – określenie celów

Drugą kwestią, która pozwala uwolnić więcej energii do działania, jest odpowiednie wyznaczanie celów. Temat dla wielu pozornie oczywisty, nadal wiele osób popełnia jednak kluczowe błędy, które sprawiają, że wyznaczone przez nich cele, zwiększają poziom stresu i używają energię.

Dlatego przy wyznaczaniu celów polecam skorzystać z kluczowego założenia filozofii stoickiej, jakim jest rozróżnianie rzeczy zależnych i niezależnych. Jeśli wyznaczamy sobie cel polegający np. na podpisaniu 3 umów z klientem w ciągu najbliższego miesiąca, to – według stoików – wyznaczyliśmy sobie cel niezależny od nas. Stoicy mówią: Niezależne od nas jest to, co jest zewnętrzne wobec nas i naszej woli, a więc pogoda, polityka międzynarodowa, myśli innych ludzi, nasz status społeczny, a także nasze zdrowie i życie. Zależy od nas natomiast to, co bierze początek z naszej woli, czyli wszystkie nasze stany ducha i usposobienie, wyobrażenia i postawa wobec świata, wszystkie aprobaty i dezaprobaty, wszystkie pragnienia i odrazy, które żywimy. A nade wszystko: zależą od nas wartości, które wyznajemy i cele, które sobie stawiamy.

 

Przy wyznaczaniu celów kluczowe jest rozróżnianie spraw od nas zależnych i niezależnych.

 

Decyzja klienta o tym, czy podpisze z nami umowę, zależy od niego. Od nas zależy natomiast, czy dobrze przygotujemy się do rozmowy biznesowej, czy przećwiczymy takie rozmowy z osobami, które będą mogły nam udzielić informacji zwrotnej, czy przeczytamy dobre książki dotyczące negocjacji i sprzedaży itd. Stoicy mówią, że nie ma sensu przejmować się rzeczami niezależnymi od nas, tylko skupiać się na tych zależnych. Wtedy skutkiem ubocznym może stać się to, że podpiszemy te 3 umowy. Nie to powinno być jednak w centrum naszej uwagi, bo będzie to powodować stres. Tak jak dobry sportowiec – nie powinien starać się wygrać, tylko starać się zagrać jak najlepiej. Ta subtelna różnica w kontekście postrzegania celów może dzięki praktyce przynieść wielką poprawę naszego samopoczucia i co za tym idzie – chęci do działania.

Po trzecie – styl życia

Trzecią kwestią jest zadbanie o ciało. Temat niby oczywisty, a tak wiele osób tego nie praktykuje. Niewłaściwa dieta, brak ruchu, rzadko robione badania kontrolne, zbyt krótki sen, przeglądanie telefonu komórkowego wieczorem czy korzystanie z komputera bez wyłączania emisji niebieskiego światła, brak obcowania z naturą, zbyt krótkie urlopy. To wszystko sprawia, że nasze ciało jest niewypoczęte, źle odżywione, a często też – chore (rozregulowana gospodarka hormonalna, nadciśnienie, wysoki cukier, wysoki cholesterol itp.), przez co nie mamy energii do działania.

Po czwarte – bezcenne wsparcie

Czwartą kwestią jest nauczenie się rozpoznawać i zmieniać sabotujące przekonania lub korzystanie z pomocy coacha albo terapeuty. Nasz umysł bez przerwy interpretuje rzeczywistość, nadając bodźcom znaczenie. Nasi rodzice i kultura, w której żyjemy, wtłaczają do naszej głowy w procesie socjalizacji wiele przekonań, które pomagają nam odnaleźć się w świecie. Niestety, zdarza się, że otrzymujemy także sabotujące przekonania, które sprawiają, że niepotrzebnie przeżywamy wiele przykrych emocji i trudno nam się cieszyć z wielu rzeczy.

Wiele z tych przekonań jest tak mocno ugruntowanych w naszej psychice, że możemy ich nie zauważać i mieć wrażenie, że analizując jakąś sytuację, opieramy się na faktach. Np. „Zarobki świadczą o wartości człowieka”, „Praca musi być ciężka”, „Najpierw praca, potem przyjemności”, „Mężczyzna powinien zarabiać więcej od kobiety”, „Ludzie są z natury egoistyczni”, „Jeśli mi się coś nie udało, to oznacza, że się nie daję do tej pracy”, „Trzeba być zawsze we wszystkim najlepszym”, „Błąd to coś złego” itd. Tego typu przekonania mogą powodować wiele napięcia, stresu i prowadzić do tworzenia się samospełniających przepowiedni. Np. jeśli stresujemy się tym, że popełnimy błąd, to wysoki poziom stresu upośledza nasze funkcje poznawcze, co zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia błędu.

Dlatego warto nauczyć się pracować nad zmianą swoich sabotujących przekonań, bo dzięki temu możemy doświadczać więcej luzu i spokoju w swoim życiu, co uwalnia więcej energii do takiego działania, którego chcemy. Więcej na temat przekonań i pracy z nimi możesz przeczytać w moim artykule w magazynie „ESTATE” 3/2016 „Nerwy trzymaj na wodzy. Jak pracować ze swoimi emocjami, żeby się nie wypalić”.

Po piąte – szlifuj charakter

Piątą kwestią jest praca nad swoją tożsamością. Jest to swego rodzaju rozwinięcie pracy z przekonaniami jednak na głębszym poziomie. Warto sobie uświadomić, że nasza jaźń nie jest jedną spójną całością. W mózgu, w procesie rozwoju, wykształciły się różne sieci neuronowe, które uruchamiając się w różnych sytuacjach, tworzą wrażenie jakby było nas więcej niż jedna osoba. Można zdefiniować to jako istnienie w nas wielu subosobowości.

Te subosobowości mogą mieć różne zasoby psychiczne, cele, pragnienia, potrzeby i przekonania. Wiele osób czytając te słowa, może się zaniepokoić, bo taki opis może kojarzyć się z jakiegoś rodzaju zaburzeniem psychicznym. Warto sobie natomiast uświadomić, że istnienie subosobowości jest normalne i występuje u każdego człowieka. Domyślam się, że wielokrotnie negocjowałeś ze sobą zakup jakiejś rzeczy, gdzie jedna część Ciebie argumentowała, że kolejna para butów się na pewno przyda, a inna z przerażeniem patrzyła na powiększające się saldo na karcie kredytowej. Zapewne też wielokrotnie doświadczałeś krytyka wewnętrznego, który oceniał to, jak mało się starasz, źle pracujesz albo jak naiwną i nieodpowiedzialną osobą jesteś.

Oczywiście, zdarzają się przypadki osób, które doświadczyły wielkiej traumy w dzieciństwie, co wytworzyło zaburzenie nazywane osobowością wieloraką, które objawia się tym, że subosobowości przejmują kontrolę nad ciałem i mogą nie wiedzieć o istnieniu innych subosobowości. Wygląda to tak, jakby w ciele mieszkało kilka różnych osób. Takie przypadki są natomiast niezwykle rzadkie i raczej Cię nie dotyczą. W każdym razie, można świadomie pracować ze swoimi subosobowościami, żeby rozwiązywać między nimi konflikty wewnętrzne lub uruchamiać inne części w określonych kontekstach. Np. dużo lepiej mieć uruchomioną tożsamość dorosłego w rozmowie z szefem o podwyżce, niż tożsamość kilkulatka proszącego rodzica o kieszonkowe, czy zbuntowanego nastolatka, który agresywnie będzie walczył o swoje.

W kontekście pracy z częściami polecam np. metodę Internal Family Systems.

Po szóste – nadaj sens

Szóstą kwestią jest praca nad sensem. Część osób pracując przez wiele lat, odnosząc różne sukcesy, może odkryć, że czegoś brakuje w ich życiu. Nie wiedzą do końca, kim są, dokąd zmierzają. Jaki jest sens ich istnienia. Po co to wszystko? Tego typu sytuacja może wymagać pracy na poziomie egzystencjalnym. Bez rozwiązania problemu na tym poziomie możemy mieć nadal mocno zablokowany dostęp do energii i siły w działaniu. Temat jest na tyle obszerny, że przynajmniej na oddzielny artykuł. W ramach inspiracji polecam książę Viktora Frankla Człowiek w poszukiwaniu sensu.

 

Umiejętność zarządzania swoimi emocjami wiąże się z pracą na wielu poziomach.

 

Podsumowanie

Umiejętność zarządzania swoimi emocjami wiąże się z pracą na wielu poziomach. Jeśli to, co do tej pory przeczytałeś, ma dla Ciebie sens i wpłynie na to, że zdecydujesz się, wyruszyć w podróż poznawania siebie i samorozwoju, to gorąco polecam podejście oparte na małych krokach. Zbyt dużo informacji i nastawienie na spektakularne zmiany w krótkim czasie, mogą przytłoczyć. Dlatego warto korzystać też z pomocy ekspertów i specjalistów (coachów, terapeutów, dietetyków, trenerów personalnych, szkoleniowców, mentorów), którzy pomogą Ci unikać błędów i efektywniej rozwijać wspomniane wyżej umiejętności. Niezależnie jednak, jakie podejście wybierzesz, to trzymam kciuki i życzę powodzenia.

Dodaj komentarz

Komentarze:

Łukasz Bieliński

Łukasz Bieliński - Trener biznesu, coach, mediator. Absolwent Akademii Leona Koźmińskiego (kierunek Zarządzanie i marketing) oraz Studiów Podyplomowych na SWPS (kierunek Coaching i Mentoring). Pasjonat rozwoju osobistego i praktyk Nonviolent Communication.

Magazyn ESTATE

Skupiamy uwagę na nieruchomościach

Bezpłatny e-magazyn w 100% dla pośredników

Wiedza i inspiracje do wykorzystania od ręki dostarczane przez doświadczonych uczestników rynku nieruchomości z zakresu marketingu nieruchomości, sprzedaży i negocjacji, prawa i finansów oraz rozwoju osobistego.

Pobierz za darmo najnowszy numer

Dowiedz się więcej o magazynie ESTATE

Zobacz także

Dołącz do dyskusji na grupie
Nieruchomosci-online.pl
na Facebooku

Korzystaj z porad dotyczących marketingu nieruchomości
Bądź na bieżąco!

Zamknij

Używamy i uzyskujemy dostęp do cookies i podobnych technologii w celach statystycznych i realizacji usług. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania i dostępu do cookies. Więcej...

Zamknij