Czy kilka lat temu zwracałeś uwagę na to, ile energii zużywa mieszkanie czy dom? Dzisiaj warto! Bo to już nie tylko kwestia rachunków za prąd czy ogrzewanie. Dla banków to bardzo konkretny parametr, który wpływa na ocenę ryzyka, a w konsekwencji… na warunki Twojego przyszłego kredytu hipotecznego.
Certyfikat energetyczny, zwany też potocznie świadectwem energetycznym to dokument, który określa zapotrzebowanie nieruchomości na energię niezbędną do jej użytkowania. Od 28 kwietnia 2023 roku jest obowiązkowy zarówno przy sprzedaży, jak i wynajmie.
Tutaj zaczyna się wyliczanka, ponieważ najważniejszym parametrem w certyfikacie jest EP (energia pierwotna, kWh/mkw./rok). Im mniejsza, tym:
- niższe koszty utrzymania,
- bardziej energooszczędna nieruchomość,
- lepiej dla banku (niższe ryzyko).
W praktyce bankowej Twoja nieruchomość będzie „eko”, gdy wskaźnik EP stanowić będzie:
- 58–58,5 dla mieszkań,
- 62–63 dla domów.
To poziomy, które kwalifikują do ofert ekologicznych. Bo są to wskaźniki A i B. I to one realnie wpływają na koszt Twojego kredytu.
Najlepiej pokażę to na liczbach. Porównajmy teraz kredyt na 1 mln zł na 25 lat.
Porównując oferty m.in. w mBank oraz ING Bank Śląski S.A., widzimy, że:
- różnice w racie to ok. 120–125 zł miesięcznie,
- w całym kredycie daje to ponad 35 000 zł oszczędności.
Ale to nie wszystko. Większość banków ma specjalne oferty „eko”, w których różnica jest jak powyżej. Część banków nie robi osobnych ofert „eko”, tylko po prostu obniża marżę o 0,1%. Tak działają m.in. BNP Paribas i PKO Bank Polski.
I teraz zobaczmy, co mówią liczby. Przy kredycie 1 000 000 zł na 25 lat:
- rata bez obniżki: ok. 6 255 zł,
- rata z obniżką 0,1%: ok. 6 195 zł.
Różnica to ok. 60 zł miesięcznie, co daje ok. 18 000 zł w całym okresie kredytu. 0,1% wygląda niewinnie… ale przy długim okresie kredytowania oszczędza sporo pieniędzy. Certyfikat energetyczny w bankach:
- czasem powoduje dedykowaną ofertę („eko”),
- czasem tylko obniżkę marży (np. o 0,1%).
Ale w obu przypadkach znacznie obniża koszty kredytu.
Warto wybierać nieruchomości o niskim wskaźniku EP nie tylko dlatego, że kredyt może być tańszy, a rachunki niższe, ale przede wszystkim dlatego, że są to zazwyczaj nieruchomości nowsze, bardziej wartościowe i łatwiejsze do sprzedaży w przyszłości. Rynek się zmienia. Coraz więcej kupujących patrzy na koszty utrzymania, a banki jeszcze mocniej będą premiować energooszczędność. I to jest moment, w którym widać wyraźnie: stare, nieefektywne energetycznie budownictwo będzie tracić na wartości.
Jaka jest statystyka?
Według analiz rynkowych, różnice w kosztach utrzymania między budynkami energooszczędnymi a starszym budownictwem mogą sięgać nawet 30–40% rocznie.
Podsumowując, świadectwo charakterystyki energetycznej to dziś nie tylko „papier do aktu”. To realny parametr finansowy. Zakładając, że koszty utrzymania nowego mieszkania czy domu będą mniejsze o 300 zł, a rata niższa o 125 zł miesięcznie, to okaże się, że będziesz mógł kupić nieruchomość o 70 tysięcy droższą i płacić tyle samo, jeśli zsumujesz ratę i czynsz.
Sprawdź, jaką masz zdolność kredytową
Czy warto kupować nieruchomości energooszczędne?
Tak, bo nie dość, że są tańsze w utrzymaniu, to są łatwiejsze do sprzedaży i w prawie każdym banku dostaniesz lepsze warunki kredytu.





