Trzy domy człowieka. Krótko o zaletach oraz konieczności współczesnego praktykowania stoicyzmu.

Dr Tomasz Mazur

fot.: Sonja Guina / unsplash.com

Stoicyzm to codzienna praca nad samym sobą, nie znajdziesz tu prostych odpowiedzi i recept przynoszących szybkie i łatwe sukcesy zawodowe i osobiste. Pozwoli jednak na lepsze poznanie samego siebie, nabranie dystansu do otoczenia i nauczy konsekwentnego działania.

Pytanie o granice

Każdy człowiek, bez względu na to, czy jest filozofem czy nie, czy jest refleksyjny czy nie, czy czyta książki czy nie, każdy bez wyjątku napotyka w swoim życiu na kilka podstawowych i wciąż uparcie powracających pytań. Są to pytania o granice. Pytania te mogą mieć różne postaci, ale ostatecznie wszystkie one dotyczą granic, wyrażają potrzebę uchwycenia różnic. Bez ich uchwycenia doznajemy osobliwego zagubienia i dezorientacji.

Oto pierwszy przykład takiego pytania: „Czym różni się to, co istotne (ważne) od tego, co błahe?”. Gdzie przebiega prawdziwa granica między tymi dwoma rodzajami zajęć? Co zrobić, żeby ją uchwycić i nie zatracić?

Drugi przykład: „Gdzie przebiega granica między dobrem a złem?”. Jakiego czynu nie mogę popełnić, żeby się ostatecznie nie skalać i nie stać się złym człowiekiem?

Trzeci: „Czym różni się postępek słuszny od niesłusznego?”. Jaki czyn można usprawiedliwić, a jakiego już nie?

Kolejny: „Co jest dla mnie korzystne, a co nie?”.

Wszystkie te przykłady można sprowadzić do jednego podstawowego pytania, nad którym biedzą się filozofowie od dwóch i pół tysiąca lat: „Na czym polega dobre życie?”. Jeśli znajdziemy odpowiedź na to jedno pytanie, będziemy wiedzieć, gdzie przebiegają nasze granice.

Człowiek jak obcokrajowiec

Współczesny człowiek żyje w świecie wyjątkowo poplątanych granic. Nasza kultura, cywilizacja i ekonomia niezwykle dynamicznie się zmieniają. Granice stale się przesuwają. Żyjemy często w nieświadomości tych zmian.

Dążymy do czegoś, realizujemy jakieś potrzeby własne, ale także innych ludzi, nie widząc granic, jakie przy tej okazji przekraczamy.

Oczekujemy na przykład, że ludzie postąpią wobec nas w określony sposób, dzięki czemu osiągniemy swoje cele. Nie rozumiemy, że w ten sposób przekraczamy granicę swojej wolności – jesteśmy wolni tak długo, jak długo nasze cele zależne są tylko od nas. Kiedy ich osiągnięcie zależy też od innych ludzi, przestajemy być wolni, stajemy się po części ich zakładnikami. Silne emocje, jakich doświadczamy, kiedy coś idzie nie po naszej myśli, są konsekwencją niezrozumienia, że nie jesteśmy u siebie.

Człowiek współczesny to permanentny obcokrajowiec. Opuszcza siebie, zapomina o tym, co dla niego ważne, nie zastanawia się nad swoimi granicami, w efekcie czego stale przebywa niejako za granicą, nie wiedząc o tym. Mówi coś, ale nie jest rozumiany, inni coś do niego mówią, ale on ich nie rozumie.

Gdzie człowiek naprawdę mieszka?

Człowiek ma trzy mieszkania. Pierwsze to jego dom fizyczny. Każdy pragnie mieć swoje schronienie, marzy o swoich tak zwanych czterech kątach, gdzie czuje się bezpiecznie i u siebie. To jedna z najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb. Drugi dom człowieka to jego ciało. Zamieszkujemy w ciele. Troszczymy się o dobrą formę naszego organizmu, właściwie się odżywiając, uprawiając sport, żeby się dobrze czuć.

fot. gratisography.com

Współczesny człowiek poświęca wiele zabiegów tym dwóm pierwszym domom. Jednak zapomina o trzecim: o własnym duchu, czyli wewnętrznej przestrzeni w naszym umyśle, przestrzeni wypracowanej dzięki refleksji, samoświadomości i uważności. Większość praktyk filozoficznych i religijnych opiera się na zasadzie, że jeśli nie zatroszczysz się o swego ducha (umysł, charakter), nigdzie nie będziesz się czuł u siebie. W starożytności pogląd ten wyznaczał nawet trendy w architekturze. Rzymscy arystokraci mieli rezydencje na prowincji, gdzie usuwali się ze zgiełku stolicy, by „być u siebie”. Przez bycie u siebie rozumieli jednak odosobnienie i znalezienie kontaktu z sobą samym. Rozplanowanie pomieszczeń w domu było temu celowi podporządkowane. W jednym z listów Pliniusza Młodszego1, rzymskiego arystokraty, epikurejczyka, znajdujemy następujący opis:

U krańca tarasu, u kresu galerii, w kącie ogrodu, znajduje się pawilon (samotnia), cała miłość moja, miłość prawdziwa. Ja sam ją tu ukryłem. Dwie są w nim termy: jedna z widokiem na taras, a druga na morze, ich okna światło chłoną. Komnata podwójnymi drzwiami otwiera się na kolumnadę i kolejnym oknem nad morzem góruje. Środek komnaty zajmuje wciśnięta w ścianę alkowa. Za pomocą szyb i zasłon dowolnie ją można do komnaty włączać bądź od niej oddzielać. Alkowa w pawilonie mieści łóżko i dwa krzesła. U stóp morze, z tyłu willa się znajduje, w głowach – las. Widoki owe równa liczba okien przedstawia. Do alkowy nie dochodzą ani głosy niewolników, ani szum morza, ani pomruki burzy, ani jasność błyskawic, ani nawet światło dzienne, chyba że okna otwarte. Głębia tej samotni i jej odosobnienie tym się tłumaczy, że mur sypialni od ogrodu oddziela korytarz. Dzięki temu hałasy nikną w pustce pomiędzy ścianami. Za sypialnią małe cubiculum z piecem się znajduje i przez okienko małe i wąskie dopływ gorącego powietrza z dołu do góry płynącego regulowany być może. Antyszambr oraz sypialnia nasłoneczniona jest do południa. Kiedy chronię się do pawilonu, zdaje mi się, że od własnej willi się oddalam. Ta przyjemność szczególnie słodką się staje w okresie Saturnaliów, kiedy reszta domowników oddaje się szaleństwom tych świątecznych dni i cała posiadłość rozbrzmiewa radością. Ja nie przeszkadzam igrcom moich ludzi, a oni nie przeszkadzają w moich studiach”.

Według starożytnych człowiek naprawdę mieszka tylko w sobie. Jeśli dobrze zamieszka w sobie, jeśli się dobrze w sobie urządzi, całe życie będzie mu się należycie układało. Zwróćmy uwagę, że Pliniusz Młodszy pisze, że kiedy zamyka się w swoim pawilonie, oddala się niejako od reszty domu. To prawda – przeprowadza się wtedy bowiem do swojego domu wewnętrznego.

Budowa wewnętrznego domu

Antyczna praktyka stoicka to przede wszystkim praca nad budowaniem tego wewnętrznego siebie, swojego wewnętrznego miejsca zamieszkania. Czytamy u Marka Aureliusza2:

„Nie ma nieszczęśliwej istoty nad człowieka, który około wszystkiego się kręci i wnętrzności ziemi (jak mówią) bada, i wysnuwa wnioski o tym, co się dzieje w duszach bliźnich, a nie widzi, że mu wystarcza jedynie obcowanie z demonem wewnątrz siebie i szczera dla niego służba. Służba zaś jego to utrzymywać go wolnym od namiętności i nierozwagi, i niezadowolenia z tego, co się dzieje z woli bogów i ludzi”.

Stoicy systematycznie praktykowali budowanie wewnętrznego schronienia, ładu, dzięki czemu skutecznie radzili sobie z wyzwaniami świata zewnętrznego. Przez „skutecznie” rozumiem tutaj: spokojnie, z rozwagą, nie zbaczając z raz obranej drogi, dochowując wierności temu, co dla nas ważne. Ale sukces polega na systematycznej trosce o ten wewnętrzny dom. Jak czytamy gdzie indziej3 u Marka Aureliusza:

„A nic innego nie nazywam spokojem jak wewnętrzny ład. Jak najczęściej więc dostarczaj sam sobie tej ustroni i odświeżaj sam siebie”.

Jak budować?

Z czego przede wszystkim zbudowany jest ten wewnętrzny dom i jak powstaje? W stoicyzmie podstawowym materiałem jest kilka kluczowych i stale pielęgnowanych kompetencji. Po pierwsze „zdolność skupienia” (dlatego ważna jest lektura), po drugie „zdolność powściągania impulsywnej reakcji”, po trzecie „przemyślana hierarchia wartości”, po czwarte „umiejętność logicznego myślenia”, po piąte wreszcie „uważność w obserwacji otaczających nas zjawisk”.

Stoik to osoba, która stale ćwiczy w sobie powyższe kompetencje za pomocą praktykowanych od tysiącleci ćwiczeń i reguł. Dzięki temu zyskuje odporność na przeciwności losu, zdolność schronienia się w sobie w obliczu kłopotów, umiejętność kalkulacji na chłodno i podjęcia trudnej decyzji i wiele innych niezwykle ważnych współcześnie cech. Cechą kluczową stoicyzmu jest przy tym, że nie każe wycofywać się z życia (jak wiele innych praktyk duchowych), ale raczej wchodzić w życie, walczyć o to, co ważne, mając owo schronienie (refugium, czyli wycofanie, miejsce odosobnienia) stale przy sobie. Jest to umiejętność niemal niezbędna w dzisiejszych czasach, gdzie rozchwianie emocjonalne, konflikty wartości i brak dystansu są normą.

1 Gajusz Pliniusz Młodszy, List XVII, cyt. za: Pascal Quinard, Seks i trwoga, przeł. K. Rutkowski, Warszawa 2002, s. 96.
2 Marek Aureliusz, Rozmyślania, przeł. M. Reiter, Warszawa 1958, s. 16 (2.13).
3 Marek Aureliusz, Rozmyślania, przeł. M. Reiter, Warszawa 1958, s. 30-31 (4.3).

Dodaj komentarz

Komentarze:

Dr Tomasz Mazur

Współczesny praktykujący stoik, autor książek popularyzujących stoicyzm (między innymi O stawaniu się stoikiem), trener stoickich i filozoficznych technik pracy nad sobą, założyciel Centrum Praktyki Stoickiej, współautor innowacyjnego projektu edukacji stoickiej Stoic Way.

Magazyn ESTATE

Skupiamy uwagę na nieruchomościach

Bezpłatny e-magazyn w 100% dla pośredników

Wiedza i inspiracje do wykorzystania od ręki dostarczane przez doświadczonych uczestników rynku nieruchomości z zakresu marketingu nieruchomości, sprzedaży i negocjacji, prawa i finansów oraz rozwoju osobistego.

Pobierz za darmo najnowszy numer

Dowiedz się więcej o magazynie ESTATE

Zobacz także

Dołącz do dyskusji na grupie
Nieruchomosci-online.pl
na Facebooku

Korzystaj z porad dotyczących marketingu nieruchomości.
Bądź na bieżąco!

Używamy i uzyskujemy dostęp do cookies i podobnych technologii w celach statystycznych i realizacji usług. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania i dostępu do cookies. Więcej...

Zamknij