Nieruchomosci-online.pl - Tu zaczyna się dom tu zaczyna się dom

  • Blog
  • Poradnik kredytowy
  • „Zapłać później” – dwa słowa, które mogą zamknąć drogę do kredytu hipotecznego

„Zapłać później” – dwa słowa, które mogą zamknąć drogę do kredytu hipotecznego

Zdjęcie z artykułu

Artykuł pochodzi
z poradnika
kredytowego

Kalkulator

Skorzystaj
z Odpowiedzialnego
kalkulatora

Oblicz zdolność

Kornelia Szmit

Każdy, kto kiedykolwiek robił zakupy w internecie, widział ten przycisk. „Zapłać za 30 dni”. Nie trzeba podawać numeru karty, nie trzeba mieć pieniędzy na koncie, nie trzeba się nad niczym zastanawiać. Klik i gotowe. Paczka jedzie, a płatność… kiedyś tam. Wygoda, jakiej jeszcze dziesięć lat temu nie było. Problem polega na tym, że za tą wygodą stoi mechanizm, o którego istnieniu większość kupujących nie ma pojęcia. I potrafi on uderzyć bardzo boleśnie, szczególnie wtedy, gdy przychodzi moment starania się o kredyt na mieszkanie.

Z tego artykułu dowiesz się:

Od razu uspokajam – nawet jeśli Twój raport BIK już wygląda niepokojąco, to nie jest sytuacja bez wyjścia. Da się go naprawić i nie wymaga to współpracy z prawnikiem ani wielomiesięcznych procedur. Poprawienie scoringu bywa kwestią odpowiedniej komunikacji z instytucją, która udzielała odroczenia, bo to ona raportuje dane do BIK i to ona może zaktualizować informacje, które wpływają na Twoją ocenę. Ale żeby wiedzieć, co naprawiać, trzeba najpierw zrozumieć, co się popsuło.

Zanim więc klikniesz „kup teraz – zapłać później” po raz kolejny, warto wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje po drugiej stronie ekranu.

Czy „zapłać później” to tylko „wygodna opcja płatności”?

Mechanizm odroczonej płatności to nie kolejne ułatwienie płatności, ale kredyt. Wielu ludzi jest szczerze zdziwionych, gdy słyszą to po raz pierwszy. Od maja 2023 roku polskie prawo nie pozostawia tu żadnych wątpliwości. Znowelizowana ustawa o kredycie konsumenckim wprost klasyfikuje płatność odroczoną jako kredyt konsumencki. Nie „coś w rodzaju kredytu", nie „produkt zbliżony do kredytu", tylko kredyt. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

A konsekwencje są konkretne. Podmiot, który oferuje Ci możliwość zapłacenia za zakupy dopiero za trzydzieści dni musi przed udzieleniem tego odroczenia sprawdzić Twoją zdolność kredytową. Musi zgłosić taką transakcję do Biura Informacji Kredytowej. I musi na bieżąco aktualizować informację o spłacie w terminie, lub po jego przekroczeniu. Każdą transakcję. Rajstopy za dwadzieścia złotych trafiają do tego samego rejestru co kredyt samochodowy na sto pięćdziesiąt tysięcy. Ścieżka raportowania jest dokładnie ta sama.

Uwaga!

Nie wszyscy dostawcy płatności odroczonych działają na tych samych zasadach. Część z nich podlega ustawie o kredycie konsumenckim i raportuje wszystko do BIK. Część funkcjonuje na innej podstawie prawnej i tego nie robi. Przy identycznym zachowaniu zakupowym konsekwencje mogą więc być zupełnie różne, zależnie od tego, przez jaki system płacisz. A większość kupujących w ogóle nie zwraca na to uwagi, bo po co, skoro przycisk wygląda tak samo.

Jak wygląda raport BIK, którego nikt się nie spodziewa?

Postawmy się na chwilę w roli kogoś, kto kupuje online regularnie. Kilka zamówień tygodniowo, czasem codziennie. Ubrania, kosmetyki, drobna elektronika, prezenty. Płatność odroczona jako domyślna metoda, bo jest najwygodniejsza. Spora część tych zakupów ląduje potem w zwrotach, bo rozmiar nie pasował, kolor wyglądał inaczej na zdjęciu albo po prostu impuls minął. Ale zanim paczka wróciła do nadawcy, odroczenie zostało już uruchomione. Zapytanie kredytowe zostało wygenerowane. Zobowiązanie zostało zaraportowane. W skali miesiąca to kilkadziesiąt takich wpisów. W skali roku, setki.

Ta sama osoba idzie do banku po kredyt hipoteczny. Spłaca terminowo inny kredyt, który już ma. Zarabia dobrze. Nie ma zaległości albo zdarzają się drobne, sporadyczne poślizgi, nic poważnego. Na papierze wygląda solidnie. Składa wniosek i… dostaje odmowę.

I jest w szoku, bo: „Przecież wszystko spłacam”.

Tak. Wszystko spłacasz. Ale Twój raport BIK wygląda tak, jakbyś co kilka dni składał wniosek o nowy kredyt. I dla banku to zupełnie inny obraz niż ten, który masz w głowie.

Dlaczego bank widzi w płatnościach odroczonych coś innego niż Ty?

Trzeba zrozumieć jedną rzecz, bo bez niej cała reszta nie ma sensu.

BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowej, generuje coś, co nazywa się scoringiem – punktową ocenę wiarygodności kredytowej. W branży krąży opinia, że terminowo spłacone płatności odroczone na ten scoring nie wpływają. Brzmi uspokajająco, prawda? Wiele osób zakłada więc, że skoro scoring jest w porządku, to wszystko gra.

Ale bank nie podejmuje decyzji na podstawie samego scoringu. Scoring to jedno z wielu narzędzi, wstępny filtr. Oprócz niego bank dysponuje własnymi systemami oceny ryzyka, które automatycznie analizują pełny raport kredytowy: ile razy ktoś wnioskował o jakąkolwiek formę finansowania, ile zobowiązań otwierał i zamykał, w jakim tempie i w jakim wzorcu. I tu pojawia się coś, co zmienia perspektywę – w tym procesie najczęściej nie uczestniczy żaden człowiek. System bankowy automatycznie pobiera dane z BIK, przepuszcza je przez własne algorytmy i generuje decyzję. Jeśli profil nie mieści się w kryteriach, pada odmowa, bez rozmowy, bez możliwości wyjaśnienia, że te kilkadziesiąt zapytań to były zwroty butów, a nie desperackie poszukiwanie pieniędzy.

I właśnie to jest problemem. System widzi kilkadziesiąt zapytań kredytowych miesięcznie i nie ma możliwości odróżnienia, czy ktoś wnioskował o hipotekę, o kredyt na samochód, czy o odroczenie płatności za koszulkę. Każde z tych zapytań formalnie wygląda tak samo. System bankowy rozróżnia tylko fakt – ktoś wnioskował o finansowanie, i robił to kilkadziesiąt razy w ciągu jednego miesiąca. Algorytm nie zastanawia się nad kontekstem. Po prostu klasyfikuje taki profil jako ryzykowny i wydaje negatywną rekomendację.

Każde skorzystanie z płatności odroczonej u dostawcy raportującego do BIK generuje zapytanie kredytowe. To zapytanie jest widoczne dla wszystkich instytucji finansowych przez dwanaście miesięcy. Kilka zapytań w miesiącu nikogo nie niepokoi, to normalny element życia finansowego. Ale kilkadziesiąt to coś zupełnie innego. W tradycyjnej bankowości duża liczba zapytań w krótkim czasie zawsze budziła niepokój, bo mogła oznaczać, że klient bezskutecznie szuka finansowania albo zaciąga zbyt wiele zobowiązań naraz. I choć w przypadku BNPL te zapytania wynikają z czegoś zupełnie innego, system tego nie odróżnia.

UOKiK w 2025 roku oficjalnie zwrócił uwagę na to, że częstotliwość zapytań wpływa na ocenę punktową w BIK. Dla wielu osób, które traktowały płatność odroczoną jak zwykły przelew, to było spore zaskoczenie.

Co gorsza, działa tu mechanizm, który potrafi zablokować kredytobiorcę na wiele miesięcy. Osoba z takim raportem składa wniosek kredytowy i dostaje automatyczną odmowę. Sama odmowa nie jest wprost rejestrowana w BIK, ale zapytanie, które ją wywołało, już tak. Więc ta osoba próbuje w kolejnej instytucji, generuje następne zapytanie, dostaje następną odmowę. Z każdym podejściem raport wygląda gorzej, scoring spada, a szanse maleją. I zanim ktoś zorientuje się, co się właściwie dzieje, jest już w sytuacji, w której każda próba wyjścia z problemu paradoksalnie go pogłębia.

Dlatego zanim złożysz jakikolwiek wniosek kredytowy, warto najpierw zamówić swój raport BIK, który można wygenerować samodzielnie ze strony BIK.pl. Wtedy jest czas, żeby spokojnie przejrzeć, co tam jest i uporządkować ewentualne problemy, zanim system bankowy podejmie decyzję automatycznie.

Staropolskie „na zeszyt" i współczesne konsekwencje

Jest coś, co starsze pokolenie dobrze pamięta – kupowanie „na zeszyt" w osiedlowym sklepie. Pani Krysia zapisywała w zeszycie, kto co wziął i rozliczenia szły co tydzień albo co miesiąc. Nikt tego nie traktował jak kredytu, bo w relacji sąsiedzkiej to po prostu było zaufanie. Ale mechanizm był identyczny – odroczenie płatności na podstawie oceny wiarygodności kupującego.

Dzisiejsze płatności odroczone to jest dokładnie ten sam „zeszyt”, tylko prowadzony już nie przez panią Krysię, lecz przez system, który raportuje do centralnej bazy danych. I o ile pani Krysia mogła nie pamiętać, że trzy miesiące temu ktoś brał chleb na zeszyt i oddał z tygodniowym opóźnieniem, BIK pamięta wszystko. Każdą transakcję, każde opóźnienie, każdy wzorzec zachowań. I przechowuje te informacje latami.

Różnica jest też taka, że dawniej kupowanie na zeszyt dotyczyło niewielkiej liczby transakcji w jednym miejscu. Dzisiaj ktoś może mieć odroczone płatności na kilkunastu platformach jednocześnie, u kilku różnych operatorów, z których każdy raportuje osobno. To tak, jakby prowadzić zeszyt w dwudziestu sklepach naraz i w każdym z nich mieć otwarty rachunek. Brzmi absurdalnie? A jednak dokładnie tak to wygląda w raportach, które potem przetwarza system bankowy.

Bank, który rozpatruje wniosek o hipotekę sumuje małe zobowiązania jak limit na karcie kredytowej, w koncie, raty na sprzęt z chirurgiczną precyzją. Od Twojego dochodu odejmuje koszty życia, a potem odejmuje raty i obciążenia ze wszystkich aktywnych zobowiązań, łącznie z limitami na kartach (nawet tymi, z których nie korzystasz, bo skoro limit jest przyznany to bank zakłada, że możesz go w każdej chwili użyć). Im więcej takich pozycji, tym mniej zostaje na nową ratę hipoteczną. I tym niższa kwota, jaką bank jest gotów pożyczyć. Albo po prostu odmowa.

Co o mechanizmie „kup teraz, zapłać później” mówi prawo i co się zmienia?

Otoczenie prawne, w którym to wszystko funkcjonuje, zmienia się szybko i w jednym kierunku – zaostrzenia.

Polska nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim z maja 2023 roku była punktem zwrotnym, bo wcześniej firmom pożyczkowym jedynie rekomendowano, żeby sprawdzały zdolność klientów. Teraz to obowiązek prawny, a za niestosowanie się grożą konkretne sankcje. Od 2024 roku firmy pożyczkowe, w tym operatorzy BNPL, podlegają nadzorowi KNF. Rekomendacja T reguluje zasady, według których banki oceniają ryzyko kredytowe klientów detalicznych i nakazuje korzystanie z baz BIK przy każdej decyzji. Rekomendacja S określa bufory bezpieczeństwa przy hipotekach.
Na poziomie europejskim idzie kolejna fala. Unia przyjęła dyrektywę CCD2, która obejmuje swoim zakresem wszystkie formy płatności odroczonych, nawet te bezodsetkowe, nawet na najdrobniejsze kwoty. Państwa członkowskie mają ją wdrożyć do końca listopada 2026 roku, a w Polsce prace legislacyjne nad nową ustawą już trwają. W praktyce każda forma odroczenia płatności będzie wkrótce podlegała pełnym standardom kredytu konsumenckiego z obowiązkową oceną zdolności, formularzem informacyjnym, prawem do odstąpienia i nadzorem regulatora. Równolegle Wielka Brytania od połowy 2026 roku obejmie dostawców BNPL osobnym reżimem regulacyjnym z obowiązkową oceną zdolności.

Co w kwestii płatności odroczonych zmienia się w BIK?

BIK z kolei zakończył prace nad nowym modelem scoringowym, który wchodzi w życie w 2026 roku. Zapytania niezakończone udzieleniem finansowania przestaną obniżać scoring, a od lipca 2026 roku będą automatycznie usuwane po czternastu dniach. To dobra wiadomość. Ale jest i druga strona: nowy model zacznie uwzględniać dane z transakcji BNPL w ocenie punktowej. Dla kogoś, kto korzysta z odroczeń rozsądnie to szansa. Dla kogoś, kto ma za sobą setki mikrotransakcji, to może oznaczać dodatkowe komplikacje. I niezależnie od zmian w scoringu banki zachowują prawo do prowadzenia własnej, surowszej oceny.

Czy da się naprawić swój scoring w BIK?

Da się. I co ważne, nie trwa to miesiącami. Sam raport BIK da się uporządkować dość sprawnie: spłacić drobne raty, zamknąć zbędne linie kredytowe, zredukować limity, zadbać o okres ciszy kredytowej przed wnioskiem hipotecznym. To jest techniczna strona sprawy i przy odpowiednim wsparciu idzie szybciej niż większość ludzi się spodziewa. Co więcej, scoring da się poprawić i nie wymaga to ani współpracy z prawnikiem, ani skomplikowanych procedur.

Dane do BIK raportuje instytucja, która udzieliła odroczenia, i to z nią trzeba się skontaktować, żeby zaktualizowała informacje o spłaconych zobowiązaniach, zamkniętych transakcjach czy skorygowała ewentualne błędy. To kwestia komunikacji, nie procesów sądowych. Warto też z wyprzedzeniem zamówić swój raport z BIK i przejrzeć go dokładnie, bo transakcje BNPL widnieją tam w osobnej sekcji i lepiej wiedzieć, jak wygląda Twój profil, zanim zrobi to system bankowy.

A jeśli raport już wygląda niepokojąco, warto skonsultować się z kimś, kto zna proces kredytowy od podszewki. Nie po pierwszej odmowie, tylko przed nią. Bo każda odmowa generuje kolejne zapytanie, które pogarsza sytuację, a im dalej w las, tym trudniej z niego wyjść.

Ale jest coś trudniejszego niż naprawa raportu i to jest właśnie zmiana nawyków. Żyjemy w czasach, w których kupienie czegoś na raty albo z odroczeniem jest łatwiejsze niż odłożenie pieniędzy i kupienie za swoje. Cały model BNPL na tym stoi: nie musisz mieć, nie musisz czekać, nie musisz się zastanawiać. Kliknij i miej. A to, że za kilka lat ten nawyk może stać się problemem przy kredycie hipotecznym, to perspektywa, o której w momencie zakupu nikt nie myśli. Dopóki sam raport da się posprzątać, nawyk klikania „zapłać później" przy każdym zamówieniu będzie go zaśmiecał od nowa. Nie chodzi tylko o jednorazową naprawę, ale o zmianę podejścia do tego, jak kupujemy. Bo paradoks polega na tym, że im łatwiej jest kupić na raty, tym trudniej potem kupić na kredyt to, na czym naprawdę nam zależy.

Jak podejmować świadome decyzje dot. płatności odroczonych?

Płatności odroczone nie są złem samym w sobie i nikt rozsądny nie będzie namawiał do tego, żeby z nich w ogóle nie korzystać. Są sytuacje, w których odroczenie płatności naprawdę pomaga, szczególnie przy większych zakupach, które wymagają sprawdzenia towaru przed zapłatą. Problem zaczyna się wtedy, gdy „zapłać później” przestaje być świadomą decyzją, a staje się odruchem. Gdy każde zamówienie, niezależnie od kwoty, leci przez odroczenie, bo „a dlaczego nie, skoro jest za darmo”. Bo nie jest za darmo. Nie w sensie finansowym (choć i tu pojawiają się koszty przy opóźnieniu), ale w sensie tego, jaki obraz buduje się w systemie, który potem automatycznie ocenia bank.

Uwaga!

Warto pamiętać, że każde kliknięcie „zapłać później” to nie wygodna opcja przy kasie tylko wniosek o mikrokredyt, który zostawia ślad widoczny dla instytucji finansowych. I że z dziesiątek takich śladów, nawet terminowo spłaconych, buduje się profil, który może zamknąć drogę do najważniejszego zobowiązania w życiu. Nie dlatego, że coś poszło nie tak. Tylko dlatego, że nikt wcześniej nie powiedział, jak to działa.

Kornelia Szmit

Kornelia Szmit - Wykładowczyni, ekspert finansowy w ANG Odpowiedzialne Finanse S.A., pośrednik nieruchomości, popularyzatorka nauki, ekspert grup doradczych dot. polityki mieszkaniowej i REiT przy Ministerstwie Rozwoju i Technologii, prowadząca w social mediach stronę @praktycznieofinansach (IG).

Poradnik kredytowy

To, co warto wiedzieć o finansowaniu nieruchomości

Poradnik kredytowy jest częścią Odpowiedzialnego kalkulatora zdolności kredytowej stworzonego razem z ekspertami z Grupy ANG.

Korzystaj z porad ekspertów kredytowych

Artykuł jest częścią Poradnika kredytowego, w którym eksperci z Grupy ANG dzielą się wiedzą i wyjaśniają kwestie kredytu hipotecznego w sposób zrozumiały i bez używania żargonu finansowego.

Przejdź do wszystkich artykułów

Oszacuj, za jaką kwotę możesz bezpiecznie kupić nieruchomość bez nadwyrężania budżetu domowego.

Sprawdź zdolność kredytową

Zobacz także

Zamknij