Deweloperzy w sieci

Marek Dornowski

Jeszcze kilka lat temu deweloperzy sprzedawali tzw. „dziurę w ziemi”, czyli mieszkania istniejące wyłącznie w planach budowlanych. Rozwój rynku i konkurencji sprawia, że takie metody odchodzą do lamusa, a deweloperzy to często prekursorzy wykorzystania najnowszych technik i narzędzi marketingowych. Jak w dobie nowoczesnych technologii wypromować nową inwestycję?

Pewne elementy działań promocyjnych pozostają stałe – billboardy przy ruchliwych ulicach, oklejone reklamą inwestycji ogrodzenia wokół niej, czy reklamy w prasie. Można jednak zauważyć, że słowo prasa coraz mocniej wypierane jest przez internet, który systematycznie dystansuje tzw. „media tradycyjne”, jeśli chodzi o kanał dotarcia do potencjalnych klientów. Powodów, dla których tak się dzieje, jest co najmniej kilka. Przede wszystkim, jeśli przyjrzymy się statystykom pokazującym, kto faktycznie dokonuje zakupów na rynku pierwotnym, to bez dwóch zdań beneficjentami (choć nie we wszystkich przypadkach płatnikami) są tu osoby, dla których internet to podstawowe źródło komunikacji.

Co więcej, trudno jest zmierzyć efektywność reklamy w mediach tradycyjnych, podczas gdy internet jest w pełni mierzalny, a przez to kampaniami i kosztami internetowymi jest po prostu łatwiej zarządzać. To istotne, mając na uwadze, że ostatnie lata były dla branży trudne. Po załamaniu rynku mieszkaniowego w 2009 r. deweloperzy zostali z tysiącami wolnych lokali, zaś utrudnione kredytowanie zakupu mieszkań sprawiło, że nabywców było niewielu. Wtedy właśnie postawili na rozwój działań marketingowych na skalę, o jakiej nawet nie myślano w czasach, kiedy klienci kupowali wszystko na pniu, licząc na dalszy wzrost cen nieruchomości. Duży nacisk położono wówczas właśnie na obecność w internecie.

Strony internetowe najczęściej wykonywane są obecnie oddzielnie dla każdej inwestycji i ulokowane pod odrębnymi domenami. Tradycyjne zdjęcia z inwestycji uzupełniane są dodatkowo o wizualizację 3D bryły budynku, coraz częściej też obowiązkowym elementem strony jest możliwość odbycia wirtualnego spaceru po inwestycji, tak abyśmy mogli wyobrazić ją sobie już po zakończeniu wszelkich prac. Jeżeli uzupełnimy te narzędzia o kolejne, jakim jest np. mapa 3D okolic inwestycji, wówczas przyszły klient dostanie możliwość obejrzenia całej inwestycji, a także poznania okolic i rzutów poszczególnych mieszkań bez wstawania zza biurka.

Reasumując: potencjalny nabywca zyskuje możliwość podzielenia się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami dotyczącymi planowanego zakupu ze swoimi przyjaciółmi i bliskimi, którzy mają przecież ogromny wpływ na nasze decyzje zakupowe. Jeszcze bardziej odważnym krokiem jest stworzenie profilu na Facebooku poświęconego danemu projektowi. Z jednej strony pokazujemy otwartość i gotowość do dialogu z klientami, z drugiej narażamy się jednak na komentarze tzw. „hejterów”, czyli przedstawicieli tego typu ludzkości, która charakteryzuje się dużym nastawieniem roszczeniowym i specjalizuje się w krytykowaniu wszystkiego i wszystkich. Być może dlatego wejście w social media spora część deweloperów uważa za zbyt ryzykowny krok dla własnej reputacji. – Zakup mieszkania to zwykle najważniejsza transakcja w naszym życiu – mówi Marta Skawińska, Prezes Blue Ocean Media S.A., spółki wyspecjalizowanej w obsłudze marketingowej klientów z sektora nieruchomości. – Rodzina, która często wspiera nas finansowo w zakupie mieszkania, a także przyjaciele, z których zdaniem tak się zwykle liczymy, zyskują dzięki najnowszym narzędziom multimedialnym możliwość obejrzenia i oceny lokalu, jaki chcemy nabyć bez konieczności wycieczek na plac budowy – dodaje Skawińska.

Dzisiejszy klient nierozstający się z laptopem, tabletem czy smartfonem jest coraz bardziej wymagający. Ten trend będzie się jeszcze wzmacniał, co sprawia, że mariaż deweloperów z najnowszymi technologami będzie się pogłębiał. Wszystko to wskazuje na trwającą właśnie rewolucję marketingową w branży nieruchomości – podsumowuje Skawińska.

Czy ten romans branży deweloperskiej z internetem ma szansę przerodzić się w bardziej stały związek? Praktycznie to już raczej przesądzone. Wpływ na zmianę myślenia deweloperów miały też z pewnością portale internetowe. – Cały czas wprowadzamy nowe możliwości promocji inwestycji – mówi Kamil Orzechowski z serwisu Nieruchomosci-online.pl. – Jeśli Kowalski, który chce sprzedać mieszkanie, może zamieścić jego  pełen opis, wraz ze zdjęciami, to oferta z rynku pierwotnego, jeśli chce wzbudziać zainteresowanie, również powinna być na wyższym poziomie niż tylko słabo czytelny rzut mieszkania. Czasy deweloperskiego eldorado skończyły się i ludzie odpowiedzialni za marketing powinni o tym pamiętać – dodaje Orzechowski.

Wszystko wskazuje więc na to, że przychodzi czas, w którym jako klienci, będziemy podejmować decyzje zakupowe dotyczące naszych mieszkań czy domów, nie biegając od jednego placu budowy do drugiego, ale siedząc wygodni

Dodaj komentarz

Komentarze:

Marek Dornowski

Marek Dornowski - Redaktor naczelny magazynu "ESTATE" w latach 2013–2015.

Magazyn ESTATE

Skupiamy uwagę na nieruchomościach

Bezpłatny e-magazyn w 100% dla pośredników

Wiedza i inspiracje do wykorzystania od ręki dostarczane przez doświadczonych uczestników rynku nieruchomości z zakresu marketingu nieruchomości, sprzedaży i negocjacji, prawa i finansów oraz rozwoju osobistego.

Pobierz za darmo najnowszy numer

Dowiedz się więcej o magazynie ESTATE

Zobacz także

Dołącz do dyskusji na grupie
Nieruchomosci-online.pl
na Facebooku

Korzystaj z porad dotyczących marketingu nieruchomości
Bądź na bieżąco!

Zamknij

Używamy i uzyskujemy dostęp do cookies i podobnych technologii w celach statystycznych i realizacji usług. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania i dostępu do cookies. Więcej...

Zamknij