Nieruchomosci-online.pl - Tu zaczyna się dom tu zaczyna się dom

Przeprowadzka bywa trudna, ale zwykle kończy się happy endem – wyniki badania

Zdjęcie

Większość z nas nie żałuje decyzji o przeprowadzce, chociaż sam proces bywa bardzo stresujący. Tak wynika z badania „To my. Polacy o nieruchomościach”. – Planowałam wszystko od miesięcy. Excel, opisane pudełka, wynajęta ekipa. Rzeczywistość zweryfikowała te plany w godzinę – śmieje się Anna Zawadzka z Poznania. – Ale dziś kocham to mieszkanie.

Jak wynika z badania „To my. Polacy o nieruchomościach”, 63% ankietowanych przyznaje, że ostatnia zmiana miejsca zamieszkania wiązała się dla nich z bardzo dużym stresem (z tego grona 36% odpowiedziało, że „raczej się z tym zgadza”, a 27%, że „zdecydowanie się z tym zgadza”). 23% badanych nie postrzegało przeprowadzki jako czegoś stresującego, a 14% nie miało na ten temat wyrobionej opinii. 

Po przeprowadzce częściej mówimy: było warto

Badanie przeprowadzone przez Nieruchomosci-online.pl i agencję Inquiry na grupie 1013 dorosłych Polaków pokazuje, że w trakcie przeprowadzki najbardziej pamiętamy presję czasu, logistykę i zmęczenie, ale po czasie częściej oceniamy decyzję pozytywnie. Większość badanych – 51% – nigdy nie żałowało bowiem decyzji o przeprowadzce. Takiego kroku, mniej lub bardziej, żałowało tylko 24% ankietowanych.

Wniosek: stresuje nas pakowanie, logistyka i chaos, ale gdy już się urządzimy, większość z nas szybko zaczyna czuć, że to było po coś”. 

Przeprowadzka to często decyzje podejmowane pod presją czasu, formalności i logistyka, a obok toczy się normalne życie, które przecież się nie zatrzymuje. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, trudno przejść przez przeprowadzkę całkiem bez stresu. To naturalne i właśnie dlatego pytamy w naszych badaniach także o tę mniej „instagramową” stronę rynku nieruchomości. Ważne jednak jest to, że gdy emocje już opadną, dla większości osób ta zmiana okazuje się krokiem w stronę czegoś ważnego: większego spokoju, wygody, lepszego dopasowania mieszkania do życia, czasem po prostu nowego początku – mówi Rafał Bieńkowski, ekspert Nieruchomosci-online.pl. 

Te mieszane uczucia pojawiają się też w głosach osób, które zgodziły się opowiedzieć o swojej ostatniej przeprowadzce w rozmowie z Nieruchomosci-online.pl. 

Anna: szafa nie zmieściła się w windzie!

Dla Anny Zawadzkiej, 34-latki z Poznania, ostatnia przeprowadzka z wynajmowanej kawalerki do własnego mieszkania miała być najszczęśliwszym momentem w roku. I tak rzeczywiście było, chociaż droga do celu bywała kręta.

Planowałam wszystko od miesięcy. Excel, opisane pudełka, wynajęta ekipa z polecenia. Rzeczywistość zweryfikowała te plany w godzinę – śmieje się Anna Zawadzka. – Okazało się, że szafa, której nie dało się rozkręcić, nie mieści się w windzie. A ekipa transportowa „zapomniała” wspomnieć, że za znoszenie z czwartego piętra po schodach liczą sobie więcej.

Anna wspomina, że momentem krytycznym było… pęknięcie rury w nowym mieszkaniu. Zdarzyło się to w chwili, gdy w salonie nowego mieszkania pojawiały się ostatnie kartony. 

Pamiętam, że siedziałam na środku przedpokoju i po prostu zaczęłam płakać. Ten stres nie wynikał tylko z logistyki. To było poczucie, że moje życie było w tamtej chwili w rozsypce. Jednak dziś, po pół roku, kocham to mieszkanie – podkreśla.

Albert: ciężarówka z meblami utknęła w błocie

Albert Długołęcki, 40-latek spod Warszawy, również ma swoją historię. Zupełnie inną, choć w jego przypadku również bywało gorąco. 

Myślałem, że jako osoba pracująca w branży nieruchomości ogarnę przeprowadzkę bez problemu – wspomina. – Przeprowadzka czteroosobowej rodziny to jednak nie jest tylko zwykła logistyka, to wielka operacja. Najtrudniejsze były emocje dzieci i odkrycie, jak wiele niepotrzebnych rzeczy zgromadziliśmy przez lata.

Albert wspomina, że największym wyzwaniem był moment, w którym ciężarówka z meblami utknęła w błocie na nieutwardzonej jeszcze drodze dojazdowej do nowego osiedla.

Stałem tam w deszczu, próbując wypchnąć auto z całym naszym życiem na pace. Byliśmy wykończeni fizycznie, a zdarzały się jeszcze kłótnie o to, gdzie jest ładowarka do telefonu czy ulubiony miś syna. Czy było warto? Oczywiście, że tak! Dziś niektóre rzeczy zaplanowałbym pewnie inaczej, ale przeszliśmy całą przeprowadzkę, nadal jesteśmy małżeństwem. Chociaż rozumiem każdego, kto mówi, że przeprowadzka to duże wyzwanie – przyznaje mężczyzna.

Ewa: najtrudniej ogarnąć kuchnię…

38-letnia Ewa Świercz z Olsztyna opowiada, że przeprowadzka sama w sobie nie była dla niej mocno stresująca. Była natomiast męcząca.

Chodzi o pakowanie. Chociaż zrobiłam listę rzeczy, co gdzie mam i w jakim kartonie. Miałam też specjalny zeszyt, a w nim zapisane, że w kartonie nr 1 jest to, w kartonie nr 2 to. Taki plan mocno pomógł mi przy rozpakowywaniu się w nowym mieszkaniu – opowiada w rozmowie z Nieruchomosci-online.pl. 

A co było najtrudniejsze?

Zdecydowanie przewiezienie rzeczy. Kwiaty, telewizor, naczynia, przyprawy… Moim zdaniem najtrudniejsza do ogarnięcia przy przeprowadzce jest kuchnia. No i wyprowadzałam się etapami, czyli pakowałam i przenosiłam poszczególne pokoje z jednego mieszkania do drugiego. A jak stolarz zrobił łazienkę, to pakowałam rzeczy z łazienki i dopiero wtedy je przewoziłam. Z ubraniami było chyba najłatwiej, bo wyjmowałam z jednej szafy, przewoziłam i wieszałam w drugiej. Mebli z poprzedniego mieszkania również mało zabrałam, więc i w tym przypadku przeprowadzka była znacznie łatwiejsza – wspomina.

Bywało ciężko, ale ja cieszyłam się na zmiany i nigdy nie żałowałam tej decyzji – dodaje Ewa Świercz. 

––––

Badanie „To my. Polacy o nieruchomościach – IV kwartał 2025” zostało zrealizowane w drugiej połowie listopada przez agencję Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl na reprezentatywnej grupie 1013 dorosłych Polaków. 

Masz pytania?
Zapraszamy do kontaktu