Bankowy Tytuł Egzekucyjny odchodzi do lamusa

Krzysztof Rzymski

14 kwietnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny zakwestionował zgodność Bankowego Tytułu Egzekucyjnego (BTE) z Konstytucją. Szykuje się prawdziwa rewolucja dotycząca prawnych zabezpieczeń kredytów.

Co to jest BTE?

BTE to, jak dotychczas, największa broń banków w stosunku do kredytobiorców niewywiązujących się ze swoich zobowiązań. Stanowi on jedno z najpopularniejszych form zabezpieczenia kredytów. Właściwie każdy kredytobiorca, podpisując umowę kredytową, godzi się na to, by bank w przypadku problemów ze spłatą mógł skorzystać z BTE. Jeśli bank uzna, że kredytobiorca nieprawidłowo obsługuje spłatę swojego kredytu, wystawia Bankowy Tytuł Egzekucyjny i składa go do sądu. Sąd ma 3 dni, by nadać BTE klauzulę wykonalności, czyli pozwolić na windykację zaległości z majątku klienta. Bank wystawia BTE zgodnie z art. 96 ust. 1 Prawa bankowego na podstawie swoich księgach lub innych dokumentów.

Dlaczego BTE był zmorą kredytobiorców?

Sąd po otrzymaniu wniosku od banku nie sprawdza, czy dług rzeczywiście istnieje, czy jest prawidłowo naliczony, bada jedynie sprawy formalne wniosku, nie ma prawa ingerować w sprawy merytoryczne. Co więcej bank nie musi informować klienta o złożeniu wniosku o nadanie klauzuli wykonalności. Zazwyczaj klient dowiaduje się o windykacji wówczas, gdy zapuka do niego komornik lub ma zajęte wszystkie konta. Możliwość obrony przed BTE ze strony kredytobiorcy jest iluzoryczna. Może on wytoczyć powództwo przeciwegzekucyjne (art. 840 k.p.c.). Jest ono dosyć drogie – opłata stosunkowa to 5% wartości roszczenia, no i to on musi przedstawiać dowody swojej niewinności. W tym czasie majątek klienta jest już przedmiotem windykacji. Czas rozpatrzenia takiego powództwa… nie wiadomo, jak będzie długi, nie ma tu maksymalnego terminu. A przypomnę czas do rozparzenia wniosku banku to 3 dni.

Co zakwestionował Trybunał Konstytucyjny?

Trybunał w ustnym uzasadnieniu podał 3 elementy niezgodności BTE z Konstytucją (art. 32 ust. 1 Konstytucji):

  • brak równego traktowania pomiędzy dłużnikami banków i innych podmiotów (np. jeśli przedsiębiorca winien jest innemu przedsiębiorcy pewną kwotę, to należy tego dochodzić w „pełnym” procesie sądowym;
  • brak równego traktowania pomiędzy bankiem a kredytobiorcą (bank jednostronnie ustala swój dług i jest niejako sam sobie sędzią w sporze);
  • brak równomiernego dostępu wierzycieli bankowych i pozabankowych (bank ma szybszą ścieżkę dostępu do majątku dłużnika w przeciwieństwie do innych podmiotów na rynku, dla których już zwykle nie starcza majątku dłużników).

Od kiedy BTE będzie zabronione?

Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność BTE z Konstytucją, ale zakaz jego stosowania będzie obowiązywał dopiero od 1 sierpnia 2016 roku. Rodzi się pytanie: czy coś, co jest niezgodne z prawem, jest jednak zgodne do sierpnia 2016 roku? Tak długi okres na obowiązywanie nowych zasad padł prawdopodobnie z tego powodu, by banki miały czas na przestawienie się na nowe sposoby zabezpieczeń. W przeciwnym wypadku moglibyśmy mieć do czynienia z paraliżem sytemu finansowania w Polsce.

Historia BTE

Bankowcy twierdzą, że BTE w Polsce ma głębokie korzenie historyczne nawet w II Rzeczpospolitej. Jest to po części prawda. Przywilej ten został nadany jedynemu wówczas funkcjonującemu bankowi. Później NBP zaczęło rozciągać ten niebywały przywilej osądu we własnej sprawie na inne banki państwowe. Dopiero po 1989 roku przelano te uprawnienia na banki prywatne, co było ewenementem w skali światowej. Co ciekawe Trybunał Konstytucyjny już kilkakrotnie zajmował się sprawą BTE. W 1995 i 2005 roku orzekał na korzyść Bankowego Tytułu Wykonawczego. Z kolei w 2011 roku Trybunał orzekł niezgodność BTE z niektórymi zapisami Prawa bankowego i Kodeksu postępowania cywilnego. Dopiero jednak 2015 rok przyniósł przełom i nastąpi likwidacja tego narzędzia.

Jak jest skala korzystania przez banki z BTE?

Bankowcy w swych wypowiedziach twierdzą, że skala jest marginalna i właściwie nie należy się tym zajmować. Czy na pewno? Osąd pozostawiam czytelnikom. W 2010 roku wydano ponad 1050 tys. klauzul wykonalności, w 2011 – 900 tys. wyroków. Dodam, że w Polsce banki udzielają miesięcznie ok. 1000 tys. kredytów.

Konsekwencje likwidacji BTE

Likwidacja BTE jest tak dużą zmianą na rynku kredytów, że trudno dziś wyobrazić sobie, co tak naprawdę się wydarzyło i jak świat bankowości będzie wyglądał w przyszłości. Szykuje się zmierzch szybkich kredytów. Należy pamiętać, że istnieje „krótka piłka” pomiędzy taniością i dostępnością kredytu, a skuteczną ścieżką windykacji. Jeśli osłabimy szybkość i prostotę ściągania długów, skończy się to wyższą ceną dla klientów. Efekty likwidacji BTE nie będą szybkie i rozłożą się w czasie. Kto zapłaci za dłuższy proces windykacji np. kilkumiesięczne sprawy w sądach – klient, na pewno klient.

Jeśli nie BTE – to co?

Banki będą musiały przestawić się na inne formy zabezpieczeń. Dziś na szybko banki wskazują na dwa podstawowe. Weksel i poręczyciele oraz notarialne poddanie się egzekucji w trybie art. 777 k.p.c., czyli tzw. trzy siódemki lub bardzie brutalnie zwane „trzema kosami”. Takie zabezpieczenie stosuje się powszechnie przy umowach kupna-sprzedaży nieruchomości. Ale uwaga, wydłuży to proces ubiegania się o kredyt hipoteczny, ponieważ poza koniecznością podpisania umowy kredytowej kredytobiorcy będą musieli udać się do notariusza w celu poddania się egzekucji. No i niestety koszty będą rzędu kilku tysięcy złotych. Bankowcy, zdając sobie sprawę ze zwiększenia kosztów związanych z udzielaniem kredytów, wystąpili z pismem do ministra sprawiedliwości w sprawie obniżenie kosztów notarialnych związanych z „trzema kosami”.

Co dalej z klientami?

Nasuwa się pytanie, czy banki, mając jeszcze ponad rok na nowe przepisy, nie zwiększą gwałtownie liczby spraw kierowanych do sądów? Co będą orzekać sądy – mając na uwadze, że Trybunał Konstytucyjny uznał BTE za niezgodny z Konstytucją? Czy klienci będą toczyli sprawy z bankami w nieskończoność? Arcyciekawa jest sytuacja kredytobiorców, którzy mają aktualne umowy z bankami, w których jest zapis o BTE. Jeśli od sierpnia 2016 roku będzie on uznany jako nielegalny, co zrobią banki, które nagle są pozbawione zabezpieczenia ustanowionego wiele lat temu? Czyżby czekała nas fala aneksów do umów? A co w przypadku, gdy druga strona, czyli kredytobiorca, nie zgodzi się na aneks – czy będą one obowiązkowe (czyli nie będzie obowiązywała zasada swobody podpisywania umów)? Jest jeszcze bardzo istotna sprawa – bank szacował ryzyko związane z udzieleniem kredytu i jego ceną na podstawie prawa obowiązującego kilka lat temu. Jeśli dziś prawo się zmienia na niekorzyść banku, czy możemy spodziewać się w starych umowach podwyższenia marży?

To orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest rewolucyjne, bankowość już nie będzie taka sama.

Dodaj komentarz

Komentarze:

Krzysztof Rzymski

Krzysztof Rzymski - od 2003 niezależny doradca kredytowy w firmie rodzinnej KMR Kredyty & Nieruchomości, absolwent Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, mediator dyplomowany. Wieloletni wykładowca na podyplomowych studiach z zakresu pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, zarządzania nieruchomościami i rzeczoznawstwa. Analityk i ekspert portali internetowych, lokalnych gazet, TV i radia w zakresie rynku finansowego, rynku nieruchomości, gospodarki. www.kmr.pl

Zobacz także

Używamy i uzyskujemy dostęp do cookies i podobnych technologii w celach statystycznych i realizacji usług. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania i dostępu do cookies. Więcej...

Zamknij